Zeszłam na dół czekało już na mnie śniadanie.
-Hej Jane. - Krzyknełam po czym ją mocno przytuliłam.
-No hej. Idz jeść zaraz do szkoły. - Powiedziała po czym machneła palcem.
-Już, już - Powiedziałam zawiedziona.
-Nie cieszysz się? Nowi ludzie, chłopacy, koleżanki, chłopacy, chłopacy, CHŁOPACY.
-Hahhaha Jane. - Zaśmiałam się. - Idę jeść.
Usiadłam do stołu i delektowałam się tostami, jakie przyrządziła mi Jane.
Gdy skończyłam wyszłam od stołu i pobiegłam do siebie po torbe.
-Sel trzeba jechać! Spoznisz się!
-Już, już. - Powiedziałam. Po czym zeszłam na dół.
Jadać limuzyną włączyłam muzyke. Leciała "Emeli Sande" Uwielbiam ją. Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Leć mała- Krzyknął Napo otwierając mi drzwi.
-No już ide, ide. Schowałam IPhona do torby i wysiadłam z samochodu.
Zwrok wszystkich osób skierowany był na mnie. No tak, bogate, przemodrzała, suka. Oczywiście.
Nie pewnie poszłam do wejścia. Patrząc w dół, wpadłam na chłopaka, którego wsześniej poznałam w Galerii. Jak on mial? Mahomek? Był czarujący! Szczerze i cudownie się do mnie uśmiechnął.
-Hej Jane. - Krzyknełam po czym ją mocno przytuliłam.
-No hej. Idz jeść zaraz do szkoły. - Powiedziała po czym machneła palcem.
-Już, już - Powiedziałam zawiedziona.
-Nie cieszysz się? Nowi ludzie, chłopacy, koleżanki, chłopacy, chłopacy, CHŁOPACY.
-Hahhaha Jane. - Zaśmiałam się. - Idę jeść.
Usiadłam do stołu i delektowałam się tostami, jakie przyrządziła mi Jane.
Gdy skończyłam wyszłam od stołu i pobiegłam do siebie po torbe.
-Sel trzeba jechać! Spoznisz się!
-Już, już. - Powiedziałam. Po czym zeszłam na dół.
Jadać limuzyną włączyłam muzyke. Leciała "Emeli Sande" Uwielbiam ją. Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Leć mała- Krzyknął Napo otwierając mi drzwi.
-No już ide, ide. Schowałam IPhona do torby i wysiadłam z samochodu.
Zwrok wszystkich osób skierowany był na mnie. No tak, bogate, przemodrzała, suka. Oczywiście.
Nie pewnie poszłam do wejścia. Patrząc w dół, wpadłam na chłopaka, którego wsześniej poznałam w Galerii. Jak on mial? Mahomek? Był czarujący! Szczerze i cudownie się do mnie uśmiechnął.
-Prrzepraszam.- Odpowiedziałam szybko.
Już chciałam go ominąć, ale ten złapał mnie za rękę.
-Ej nic się nie stało. Jest Austin ty jesteś nowa co nie?
-Taak, Selena- Podałam rękę.
-Ee u nas to się tak nie robi. - Powiedział po czym mnie mocno przytulił. Był silny. W jego ramionach czułam się niesamowicie i bezpiecznie.
-Hmm czyżby? A ja myśle, że chyba ze mną jednak flirtujesz. - Odpowiedziałam i wytknelam język.
-O ty. - Powiedział i zaczął mnie łaskotać po brzuchu. - Hmm może.
-Idiota. - Powiedziałam i "walnełam" go lekko nadgartkiem w głowe. Ten zrobił mine smutnego psa. -Hahhaha wez!
Ten się zaśmiał.
-Ej dzwonek! Gdzie masz lekcje?
-Eee nie wiem. - Palnełam.
-Hahah chodz, ze mną.
Poszłam jak kazał. Doszliśmy do drzwi z podpisem - sekretariat.
-No chodz. - Zaśmiał się.
Weszliśmy.
-Dzień dobry. Nazywam się Selena Gomez. Jestem tu nowa.
-Ach tak. Proszę. O to plan lekcji i kluczyk do szafki.
-Dziękuje.
-Szkoda...- Powiedział smutny Austin wychodzac ze mną z sekretariatu.
-Co się stało?- Znów się zasmiałam.
-No bo... Jesteś ze mną w klasie. - Uśmiechnął się.
-Pff- Odpowiedziałam fochnięta.
-Hahhaha żartuje.
-A ja nie.
-No to szkoda... Tylko wiesz. Ja wiem jak dość do sali a ty... chyba nie. - Powiedział nie wzruszony.
-No czekaj! - Krzyknełam po czym poszłam za nim.
Na lekcje wtargneliśmy spoznieni. Oczy wszystkich chłopaków skierowne były na mnie. Nawet tego drugiego którego poznałam w Galerii. Biebera? Czy jak mu tam.
-Pierwszy dzień i juz spoznienie. - Powiedziała nauczycielka.
-Przepraszam. - Odpowiedziałam
-Ty pewnie nazywasz się Selena.- Uśmiechneła się.
-Taak.
-A więc uczniowe to jest Selena Gomez. Będzie się z wami uczyła.
*Same plastiki* - pomyślałam. Austin klepnął mnie lekko w ramie.
-Siedzisz? - Zapytał szeptem.
-Tak! Jasne! - Odpowiedziałam
Usiedliśmy z tyłu sali i pisaliśmy - PSO -,-
Po cieżkich 40 minutach (5 minut mieliśmy spoznienia) zadzwonił dzwonek. Wszyscy oprócz Austina i mnie wybiegli z sali.
-Idziemy? -Zapytał.
-Noo.
Gdy wyszliśmy z sali rozlegl się głos z głośników.
*Drodzy ucznowie, ze względu na sprawy techniczne jesteście zwolnieni z dalszych lekcji. Dziękuje.*
-Łooohohohohoho- Powiedziałam.
-Nie cieszysz się?- Zapytał zmieszany, z śmieszną miną.
-Hahah nawet nie wiesz jak bardzo. - Odpowiedziałam z śmiechem.
-Juz się bałem! Haahahahahaha.
-Musze zadzwonić do Napo, żeby po mnie przyjechał.
-Kto to Napo? - Zapytał.
-Hmm, taki mój jedyny, najlepszy służący. Nie licze tych np. sprzątaczek. Napo jest na wszystko. Może... Musi mnie zawieść gdzie chcę, coś przyniesz. Zajmuje też się sprawami płatniczymi.
-Aha!- Odpowiedział zdezorientowany. - Może ja cieodwioze?
-Nie chce Ci robić problemu!- Odpowiedziałam
-Zrobisz tylko przyjemność.
-No okey. - Odpowiedziałam po czym schowałam IPhona.
Szliśmy na parking szkolny. Doszliśmy do pomarańczowego w panterke ferari.
-Wsiadaj mała- Powiedział po czym otworzył drzwi.
-Nie jestem mała! - Krzyknełam.
-Nie tylko o prawie 2 głowy niższa hahahahah.
-SPADAJ!- Wytknełam język a następnie wsiadłam do auta. Po chwili Austin w\usiadł na miejscu kierowcy.
-A więc gdzie mieszkasz? MAŁA? - Zaśmiał się.
Teatralnie przewróciłam oczami po czym podałam adres.
-A wiem gdzie to!
Totalnie nie wiedział! Hahahah musiałam go kierować, chociaż sama nie znałam za dobrze drogi, ale jakoś się udało.
Gdy dojechaliśmy Austin otworzył szeroko oczy.
-Hahhaha wejdziesz? - Zapytałam
-Nie wiesz co dziś nie. Zaraz mam trening.
-A co trenujesz?
-BreakDance. - Poruszył brwaimi.
-Serio?! Ja też!!- Odpowiedziałam.
-Pokaż coś.
-Tu? Teraz?
-No tak. - Zaśmiał się.
A więc zatańczyłam.
Jego mina była komiczna.
-Jejku! Cudownie tańczysz! Chcesz pojechać ze mną? To jest najlepsza szkoła tańca w Los Angeles! Dziś jest nabór! Może, napewno! cię przyjmą.
-Hmm. Okey, ale musze się przebrać. A więc jesteś zmuszony wejść! Hahah. - Powiedziałam
-No okey. - Odpowiedział
-Logan otwórz!- Krzyknełam do ochroniarza.
-Już panienko.- Szeroko się uśmiechnął
Austin znów wyglądał kmomicznie.
-No co? - Zapytałam.
-Fajnie wieść takie życie?
-Austin... Nie. Mam dość takiego życia. - Odpowiedziałam.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. Zaparkuj np. tu.
Jak powiedziałam tak zrobił. Wysiadł pierwszy aby otworzyć mi drzwi.
-Chodz. - Powiedziałam.
-Czekaj! Będę mógł się też u ciebie przebrać? Rzeczy mam w bagażniku. - Zapytał speszony.
-Hhahah jasne.
Gdy tylko weszliśmy do domu mina Austina była podobna jak poprzednio. Nie wyrabiałam z niego. Hahahahahh
Wjechaliśmy windą na samą góre.
-Masz winde w domu?
-No wiesz mam 5 pięter. Moim rodzicą cieżko pochodzić po schodach. - Odpowiedziałam.
Gdy weszliśmy do mnie do pokoju Austin usiadł z wrażenia.
-MASZ NAPRAWDE PRZEŚLICZNY POKÓJ! - Zaczął oglądać wszystkie zdjęcia. Na jednym byłam ja z moim byłym chłopakiem. Dalej nie moge się pozbierać po zerwaniu chodz mineły 8 miesiący. - Sel kto to?
-Ja i Matty. Mój były chłopak. - Odpowiedziałam po czym łza spłyneła mi po policzku. Austin gdy ją zauważyła szybko otarł kciukiem i mnie mocno przytulił.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. Nie wiedziałeś. To nie twoja wina.
-Moge spytać dlaczego zerwaliście?
-Hmm przyłapałam go na całowaniu, macaniu mojej najleopszej przyjaciólki... byłej.
-Przykro mi Sel- Znowu mnie mocno przytulił. - Trzeba się spieszyć!
-Eh jasne! Idz może pierwszy się przebierz. - Powiedziałam.
-NAPEWNO?
-No tak. Hahhah
Jak powiedziałam tak zrobił.
Po niecałych 5 minutach wyszedł z łazienki.

-Biegnij teraz ty. - Krzyknął ze śmiechem.
-Już już. -Zamist do łazienki weszłam do garderoby. Ubrałam:
(Bez bluzy)
-Idziemy? -Zapytałam
-Eh jasne. Ej a gdzie ty byłaś?
Wskazałam na drzwi gestem że ma wejść.
Gdy zajrzał od razu wyszedł. - Chyba już mnie nic nie zdziwi. - Zaśmiał się.
Zrobiłam krzywą mine. - Idziemy?
-Tak! - Odpowiedzial.
Po 20 minutach bylyśmi na miejscu.
-Szybko. - Powiedział.
Wyszłam z auta. Akurat ktoś tańczył. Szczerze ta dziewczyna która tańczyła była beznadziejna.
-Dobrze a wię to koniec? -Zapytał Jeden z Juri.
-Niee! Panie trenerze! Jeszcze ona! Jest niesamowita.
-W łóżku? Taki żart. Pokaż co umiesz.
Włączyli muzyke. Zaczełam tańczyć w rytm muzyki. Szczenki wszyscy mieli poopadane. Nawet Juri. *Sromność*
Gdy piosenka się skończyła wszyscy zaczeli bić brawo.
Tak właśnie minął ten dzień. Tak, Dostałam się. Codziennie - 19.30 próba. Masakra. Austin odwiózł mnie do domu.
-To pa mała. Dobranoc.
-Pa duży. - Pomachałam mu.
________________
I jak? ^^ Troche nudny itd. :c A ogólnie pojawia się Napo!
on tak :
Już chciałam go ominąć, ale ten złapał mnie za rękę.
-Ej nic się nie stało. Jest Austin ty jesteś nowa co nie?
-Taak, Selena- Podałam rękę.
-Ee u nas to się tak nie robi. - Powiedział po czym mnie mocno przytulił. Był silny. W jego ramionach czułam się niesamowicie i bezpiecznie.
-Hmm czyżby? A ja myśle, że chyba ze mną jednak flirtujesz. - Odpowiedziałam i wytknelam język.
-O ty. - Powiedział i zaczął mnie łaskotać po brzuchu. - Hmm może.
-Idiota. - Powiedziałam i "walnełam" go lekko nadgartkiem w głowe. Ten zrobił mine smutnego psa. -Hahhaha wez!
Ten się zaśmiał.
-Ej dzwonek! Gdzie masz lekcje?
-Eee nie wiem. - Palnełam.
-Hahah chodz, ze mną.
Poszłam jak kazał. Doszliśmy do drzwi z podpisem - sekretariat.
-No chodz. - Zaśmiał się.
Weszliśmy.
-Dzień dobry. Nazywam się Selena Gomez. Jestem tu nowa.
-Ach tak. Proszę. O to plan lekcji i kluczyk do szafki.
-Dziękuje.
-Szkoda...- Powiedział smutny Austin wychodzac ze mną z sekretariatu.
-Co się stało?- Znów się zasmiałam.
-No bo... Jesteś ze mną w klasie. - Uśmiechnął się.
-Pff- Odpowiedziałam fochnięta.
-Hahhaha żartuje.
-A ja nie.
-No to szkoda... Tylko wiesz. Ja wiem jak dość do sali a ty... chyba nie. - Powiedział nie wzruszony.
-No czekaj! - Krzyknełam po czym poszłam za nim.
Na lekcje wtargneliśmy spoznieni. Oczy wszystkich chłopaków skierowne były na mnie. Nawet tego drugiego którego poznałam w Galerii. Biebera? Czy jak mu tam.
-Pierwszy dzień i juz spoznienie. - Powiedziała nauczycielka.
-Przepraszam. - Odpowiedziałam
-Ty pewnie nazywasz się Selena.- Uśmiechneła się.
-Taak.
-A więc uczniowe to jest Selena Gomez. Będzie się z wami uczyła.
*Same plastiki* - pomyślałam. Austin klepnął mnie lekko w ramie.
-Siedzisz? - Zapytał szeptem.
-Tak! Jasne! - Odpowiedziałam
Usiedliśmy z tyłu sali i pisaliśmy - PSO -,-
Po cieżkich 40 minutach (5 minut mieliśmy spoznienia) zadzwonił dzwonek. Wszyscy oprócz Austina i mnie wybiegli z sali.
-Idziemy? -Zapytał.
-Noo.
Gdy wyszliśmy z sali rozlegl się głos z głośników.
*Drodzy ucznowie, ze względu na sprawy techniczne jesteście zwolnieni z dalszych lekcji. Dziękuje.*
-Łooohohohohoho- Powiedziałam.
-Nie cieszysz się?- Zapytał zmieszany, z śmieszną miną.
-Hahah nawet nie wiesz jak bardzo. - Odpowiedziałam z śmiechem.
-Juz się bałem! Haahahahahaha.
-Musze zadzwonić do Napo, żeby po mnie przyjechał.
-Kto to Napo? - Zapytał.
-Hmm, taki mój jedyny, najlepszy służący. Nie licze tych np. sprzątaczek. Napo jest na wszystko. Może... Musi mnie zawieść gdzie chcę, coś przyniesz. Zajmuje też się sprawami płatniczymi.
-Aha!- Odpowiedział zdezorientowany. - Może ja cieodwioze?
-Nie chce Ci robić problemu!- Odpowiedziałam
-Zrobisz tylko przyjemność.
-No okey. - Odpowiedziałam po czym schowałam IPhona.
Szliśmy na parking szkolny. Doszliśmy do pomarańczowego w panterke ferari.
-Wsiadaj mała- Powiedział po czym otworzył drzwi.
-Nie jestem mała! - Krzyknełam.
-Nie tylko o prawie 2 głowy niższa hahahahah.
-SPADAJ!- Wytknełam język a następnie wsiadłam do auta. Po chwili Austin w\usiadł na miejscu kierowcy.
-A więc gdzie mieszkasz? MAŁA? - Zaśmiał się.
Teatralnie przewróciłam oczami po czym podałam adres.
-A wiem gdzie to!
Totalnie nie wiedział! Hahahah musiałam go kierować, chociaż sama nie znałam za dobrze drogi, ale jakoś się udało.
Gdy dojechaliśmy Austin otworzył szeroko oczy.
-Hahhaha wejdziesz? - Zapytałam
-Nie wiesz co dziś nie. Zaraz mam trening.
-A co trenujesz?
-BreakDance. - Poruszył brwaimi.
-Serio?! Ja też!!- Odpowiedziałam.
-Pokaż coś.
-Tu? Teraz?
-No tak. - Zaśmiał się.
A więc zatańczyłam.
Jego mina była komiczna.
-Jejku! Cudownie tańczysz! Chcesz pojechać ze mną? To jest najlepsza szkoła tańca w Los Angeles! Dziś jest nabór! Może, napewno! cię przyjmą.
-Hmm. Okey, ale musze się przebrać. A więc jesteś zmuszony wejść! Hahah. - Powiedziałam
-No okey. - Odpowiedział
-Logan otwórz!- Krzyknełam do ochroniarza.
-Już panienko.- Szeroko się uśmiechnął
Austin znów wyglądał kmomicznie.
-No co? - Zapytałam.
-Fajnie wieść takie życie?
-Austin... Nie. Mam dość takiego życia. - Odpowiedziałam.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. Zaparkuj np. tu.
Jak powiedziałam tak zrobił. Wysiadł pierwszy aby otworzyć mi drzwi.
-Chodz. - Powiedziałam.
-Czekaj! Będę mógł się też u ciebie przebrać? Rzeczy mam w bagażniku. - Zapytał speszony.
-Hhahah jasne.
Gdy tylko weszliśmy do domu mina Austina była podobna jak poprzednio. Nie wyrabiałam z niego. Hahahahahh
Wjechaliśmy windą na samą góre.
-Masz winde w domu?
-No wiesz mam 5 pięter. Moim rodzicą cieżko pochodzić po schodach. - Odpowiedziałam.
Gdy weszliśmy do mnie do pokoju Austin usiadł z wrażenia.
-MASZ NAPRAWDE PRZEŚLICZNY POKÓJ! - Zaczął oglądać wszystkie zdjęcia. Na jednym byłam ja z moim byłym chłopakiem. Dalej nie moge się pozbierać po zerwaniu chodz mineły 8 miesiący. - Sel kto to?
-Ja i Matty. Mój były chłopak. - Odpowiedziałam po czym łza spłyneła mi po policzku. Austin gdy ją zauważyła szybko otarł kciukiem i mnie mocno przytulił.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. Nie wiedziałeś. To nie twoja wina.
-Moge spytać dlaczego zerwaliście?
-Hmm przyłapałam go na całowaniu, macaniu mojej najleopszej przyjaciólki... byłej.
-Przykro mi Sel- Znowu mnie mocno przytulił. - Trzeba się spieszyć!
-Eh jasne! Idz może pierwszy się przebierz. - Powiedziałam.
-NAPEWNO?
-No tak. Hahhah
Jak powiedziałam tak zrobił.
Po niecałych 5 minutach wyszedł z łazienki.
-Biegnij teraz ty. - Krzyknął ze śmiechem.
-Już już. -Zamist do łazienki weszłam do garderoby. Ubrałam:
-Idziemy? -Zapytałam
-Eh jasne. Ej a gdzie ty byłaś?
Wskazałam na drzwi gestem że ma wejść.
Gdy zajrzał od razu wyszedł. - Chyba już mnie nic nie zdziwi. - Zaśmiał się.
Zrobiłam krzywą mine. - Idziemy?
-Tak! - Odpowiedzial.
Po 20 minutach bylyśmi na miejscu.
-Szybko. - Powiedział.
Wyszłam z auta. Akurat ktoś tańczył. Szczerze ta dziewczyna która tańczyła była beznadziejna.
-Dobrze a wię to koniec? -Zapytał Jeden z Juri.
-Niee! Panie trenerze! Jeszcze ona! Jest niesamowita.
-W łóżku? Taki żart. Pokaż co umiesz.
Włączyli muzyke. Zaczełam tańczyć w rytm muzyki. Szczenki wszyscy mieli poopadane. Nawet Juri. *Sromność*
Gdy piosenka się skończyła wszyscy zaczeli bić brawo.
Tak właśnie minął ten dzień. Tak, Dostałam się. Codziennie - 19.30 próba. Masakra. Austin odwiózł mnie do domu.
-To pa mała. Dobranoc.
-Pa duży. - Pomachałam mu.
________________
I jak? ^^ Troche nudny itd. :c A ogólnie pojawia się Napo!
on tak :

Super! Czekam na nn :******
OdpowiedzUsuń