Powered By Blogger

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 1 *-*

Obudził mnie dzwonek mojego budzika. Nigdy nie nastawiajcie swojej ulubionej piosenki - szybko ją znienawidzcie. Nazywam się Selena Gomez, mam 17 lat. Mieszkam hmm no już sobie pomieszkałam w Vegas. Moi rodzice? Są miliarderami. Mają własną ogromną firme. Przenoszą ją teraz do Los Angeles , tak samo jak mnie. Mieszkam tu od od urodzenia. Mam tu przyjaciół, a teraz? Będę ile się z nim spotykać? Raz na dwa lata? Jak najwolniej wstałam z łóżka. Poszłam ostani raz w tym domu wziązc długą i relaksującą kąpiel. Baaardzo długą. Tak jakby to coś dało. Po około godzinie wyszłam z wanny. Zawinełam się w ręcznik i poszłam do swojej jeszcze nie spakowanej garderoby. Ubrałam 3/4, szarą bluze do pępka z napisem "Fuck Logick" do tego krótkie dżinsowe, podarte z ćwiekami szorty i szare conversy. Dochodziła 10. Niechętnie postanowiłam wszystko spakować. W sumie o 13 jedziemy już na lotnisko. Wyciągnełam 4 duże walizki. Spakowałam moją całą garderoby. Zeszły już 3 walizki. Teraz buty. Cała kolejna walizka. A gdzie reszta rzeczy? Zawołałam pokojówke.
-Jane znajdz mi jeszcze jakiąś walizke. Dobrze?
-Zaraz przyniose. - Uśmiechneła się szeroko.

Po 3 minuatch była spowrotem.
Udało mi się wepchnąć tu wszystkie rzeczy. Mojego kochanego laptopa, obrazy (z przyjaciółmi) albumy, zdjęcia i inne rzeczy. Do torby przenośnej spakowałam ładowarke, I phona, słuchawki, gumy. O 12.30 byłam gotowa. Nie braliśmy nic. Albo mieliśmy już tam większość rzeczy, albo jedziemy jeszcze dziś kupić. Nie chętnie zeszłam z torbą na dół. Tuż za mną szły pokojówki z walizkami.
-Gotowa córeczko? - Zapytała śpiewnym głosem mama.
-Taa jasne. - Poszłam do auta. Po chwili weszli rodzice. Założyłam słuchawki na uszy i ruszyliśmy. Jechaliśmy dobra 20 minut. Następnie kierowca wziął nasze bagaże i ruszył za nami. Poszliśmy jak najszybciej na odprawe. Mieliśmy bilety ekstra klasy -,- A jak inaczej. Czasem mnie to wkurza. Takie życie. Bogate. Moi rodzice nie mogą jechać z innymi ludzmi bo przecież im się coś stanie. Usiadłam na drugim końcu samolotu. Z dala od rodziców. Mam do nich wielki żal, że wyjeżdzmy. Po chwili weszła nasza obsługa. Już 20 munut pozniej wylecieliśmy. Widoki z okna były cudowne. Wtem wydał się głoś pilota.
"drodzy państwo można już odpjąc pasy. Zaraz nasza obsługa będzie chodziła z jedzeniem, napojami i rzeczami. Karta menu w kieszeni. Miłego lotu. " Gdy steewardesy zaczeły chodzić zamówiłam- bułke z sałatą i szynką, Wode i batonika. Zaczełam jeść zamówione rzeczy co chwile popijając wodą. Już 30 minut pozniej, znów odezwał się głos pilota.
"Za niecałe 5 minut lądujemy. Prosze zapiąć pasy. Dziękuje"
Zrobiłam co kazano. Tak jak mówiono już po chwili lądowaliśmy. Niesamowite uczucie. A jakie widoki *.* Gdy było można wysiadać z samolotu jako pierwsza popędziłam do wyjścia. Pszeszłam jeszcze przez odprawe. Po 25 minuatch czekałam już na rodziców. Doszli po chwili z całą obsługą. Zamówiliśmy 3 taksówki i ruszyliśmy pod nasz nowy apartament. Gdy dojechaliśmy moim oczą ukazał się niesamowity dom. (W rzeczywistości ma 5 pięter i jest trochę szerszy)
Ma 2 baseny. Jeden z przodu, tak jak widać a drugi z tyłu.

Od razu wysiadłam z taksówki. Po chwili doszli moim rodzice.
-Piękny co nie?- Zapytał tata.
-Tak, jest cudowny.- Uśmiechnełam się i go mocno przytuliłam.
-Córeczko zaraz jedziemy do pracy. Zobaczyć jak wszystko idzie. Rozpakuj się. Potem możesz wziąść kogoś z obsługi i pojechać do galerii. Na drzwiach do twojego pokoju bedzie karteczka. To my jedziemy. Pa- Powiedziała mama.
Od razu powiedziałam obsłudze, żeby zanieśli moje walizki do pokoju. Ja wtem poszłam rozejrzeć się. Na tylnim basenie były zjeżdzalnie, trampoliny i dużo fajnych rzeczy. Cały dom pilnuje ochrona. Mają swoje pokoje na 3 piętrze. Mój jest na ostatnim. Lekko otworzyłam drzwi i do niego weszłam. W sumie miałam tylko łóżko i nie dużą szafke. W moim pokoju były 3 drzwi.
-Do garderoby
-Do łazienki
-Do wyjścia
Już po chwili weszły pokojówki z moim walizkami.
-Gdzie położyć walizki?- Uśmiechneła się nie pewnie Anna.
-Wystarczy tu- wzkazałam na miejsce obok drzwi. - Dalej już sobie poradze.
-Jak sobie życzy panienka.
Postawili wszystko i wyszli. Wziełam walizki z ciuchami i butami i zaprowadziłam je do garderoby. Garderoba była naprawde wielka. Cała biała, z białymi, drewnianymi listwami. Miała po bokach szafki na buty, jeden wielki (na całą szerokość) metalowy drążek, u góry po bokach były też szafki. Naliczyłam ich 8.
Otworzyłam walizki i zaczełam wszystko układać, po około 30 minuatch skończyłam. Wyglądało to miejwiecej tak. (Tyle, że były jeszcze wymionione wcześniej rzeczy.  Po skończonej pracy, postanowiłam jeszcze rozejrzeć się po pokoju. Ma białe ściany, podłoge też. Tak wygląda łóżko -----> 
W pokoju w sumie mam tylko to łóżko i nie za dużą, białą szafke. Mam wielki balkon. (Widać go na obrazku). Rozglądałam się dobre 15 minut. Sprawdziłam na zegar- 15.30. Zeszłam na dół.
-Ej Napo. Pojedziesz ze mną do sklepu? Proszę! - Zrobiłam mine słodkiego posa.
-Hhaha mała. Już jedziemy, ubieraj buty. - Jak powiedział tak zrobiłam. Nasz kierowca nas zawiózł do największego centrum handlowego w mieście. Mamy do niego może 5 minut? Drzwi otworzył mi Napo. Wyszłam z auta i wolnym krokiem poszłam do wejścia.
-Sel za 3 godziny obok kawiarni. A i narazie jak chcesz kup jakieś ubrania i te pierdołki a jak się spotkamy kupimy meble, i wystrój do twojego pokoju.
-Okey, pa.
Najpierw weszłam do H&M uwielbiam ten sklep. Kupiłam w nim:
1# 
2#
3#
Następnie weszłam do Nike. Kupiłam w nim:
1#
2#
3#
Następnie odwiedziłam sklep Vansa. W nim też kupiłam kilka rzeczy:
1#

2#
3#
4#
5# (Bez spodenek, buty to czarne vansy)
6#
Znudziły mi już sie zakupy więc poszłam na koktajl. Zamówiłam z truskawkami. Wyłożyłam mojego IPhona i sprawdzilam, która godzina. Dochodziła 18. Jezu ale ten czas szybko mija, została mi już tylko godzina. Wziełam koktajl w rękę i patrzałam na wystawy. Gdy się zagapiłam ktoś na mnie wpad. Zostałam oblana moim koktajlem.
-Dziękuje bardzo. - Powiedziałam ironicznie.
-Hahah mała, to ja tu rządze. - Szepnął mi do ucha.
Spojrzałam na niego podniesionymi uczami. Trzepnełam mu z liścia i przytrzymałam do ściany.
-A teraz przeproś. - Powiedziałam. Był cały czerwony. Hahahaha zabawnie to wyglądało. W sumie był przystojny.Nawet bardzo. Ale debil. Pobiegli do  niego koledzy i zaczeli nagrywać filmiki.
-O stary dziewczyna ?! - Krzyknął podajrze kolega chłopaka. Wszyscy wyglądali podobnie. 
Przeszedł jakiś chłopak.
-O Bieber, co już nawet dziewczyna cię pokonuje. - Chłopak był nie ziemski. Miał cudowny uśmiech. -Ej mała zostaw go. On nie jest tego wart.
-O Mahonek. - Powiedział ironicznie chyba Bieber. - Do następnej zarywasz?
-Ohohohoho co to to nie ja. Bardziej te słowa wyrażają ciebie. - Powiedział po czym dał mu z pięści.
-Ej ogarnijcie się! -Krzyknełam i z całą siłą ich odciągnełam. Jednak nie dało to skutku.
Nie miałam ochoty się w to mieszać. Poszłam pod kawiernia w której umówiłam się z Napo.
Po 5 minutach się zjawił.
-Ohohoho widze, że niezłe były zakupy.
-No - uśmiechnełam się.
-Idziemy teraz do sklepy z aranżacją co nie?
-Ymm tak. - odpowiedziałam.
Postanowiłam zakupić wielkie lustro, lampke w kolorze biało- brązowym, 3 świeczki (2 brązowe, 1 biała) Do tego kupiłam jeszcze 40 ramek na zdjęcia. Wstąpiliśmy też do meblowego. Kupiłam w nim mały, szklany stolik. Potem pojechaliśmy do domu z Napo. Wszystko miało być dowiezione do 20. O 20.30 wszystko miałam już porozkładane. Mój pokój wygląda cudownie!
Do pokoju weszła mama.
-Ojejciu jak tu ślicznie. - Uśmiechneła się. - Wiesz, że jutro już idziesz do szkoły?
-Tak wiem Napo mi powiedział.
-Denerwujesz się?
-Nie- Lekko się uśmiechnełam. Mama mnie przytuliło i wyszła z pokoju.
Prawda jest taka, że strasznie się denerwowałam.
_____________________________________________________________
I jak 1 rozdział? Nudny troche :/ Ale takie są początki.

2 komentarze:

  1. jak na 1 rozdział jest ok, akcja mam nadzieje nabierze tętna i z niecierpliwością czekam na 2 rozdział!:)

    OdpowiedzUsuń